fragment "Ciszy"

Autor: Nadia Wiastecka, Gatunek: Proza, Dodano: 15 stycznia 2013, 21:14:22

(...) Ostatnio Klarę dręczą koszmary. Zapomniała, cóż znaczy głęboki sen, jej mózg zalewała fala niezrozumiałych myśli. Pojawiały się one każdej nocy, każdego dnia, szczególnie rano, gdy zdezorientowana przypomina sobie, co wizualizowała w nocy. Czy chciała, czy nie, na myśl przychodziły jej sceny z doskonale wyreżyserowanych  historii. Jej podświadomość musiała być doskonałym artystą, dość niekonwencjonalnym, czasami nawet zastanawiała się, czy nie upamiętnić ich gdzieś i nie podpisać swoim nazwiskiem. Co mogłoby się stać? Może stałaby się słynną pisarką, ale kto zechciałby czytać te bzduty? Tego dnia stała przy oknie w lekkim szlafroku, niedomytym makijażu z wczorajszej imprezy i rozczochranych włosach. Pomyślała, że wypadałoby się odświerzyć. Wźiąć prysznic, może dłuższą kąpiel. Nic z tego. Odkręciła kran, z którego zamiast wody, wyciekła pokracznie, z dziwnym szumem brunatna ciecz. Na domiar wszystkiego nie ma dziś wody. Zapomniała najwidoczniej przeczytać ogłoszenia. No cóź, nie codziennie przychodzi się do domu po trzeciej nad ranem, w stanie totalnego upojenia alkoholowego. Mimo, że spała zaledwie cztery godziny, wstała ze wspomnieniem potwornie głupiego, surrealistycznego snu, który na dodatek był tak przejrzysty, że z trudem zdołała uzmysłowić sobie, że to nie był ciąg dalszy gorączki wczorajszego wieczoru. Z uglą odetchnęła, po czym wybrała się do Ronalda, sąsiada spod trójki, by sprawdzić, czy czasem u niego nie ma czystej wody.

            Ronald to młody, przystojny, wysoki szatyn z nieziemskim uśmiechem. Ich przelotny romans skończył się co prawda dobre pół roku temu, ale raczej nie przeszkadzają mu częste prośby ze strony Klary, która często na swojej drodze napotyka problemy i to właśnie on jest jej przysłowiowym wsparciem. Ostatnio bawił się w hydraulika w jej łazience, chyba poszło mu dobrze z przeciekającym kranem. Nie pogardził też dobrym winem, ktore wypili oglądając wieczorny serial. Ostatecznie został na noc, mimo, że ostatnio obiecali sobie, że zostają na stopie przyjacielskiej. Przyjaźń między kobietą a mężczyzną istnieje. Może ta się trochę różni, ale cóż. W kadym razie ich kontakt jest dość osobliwy, ani ona, ani on nie mają z tym problemu. Klara ostatnio nawet wyznała mu, że jeśli miałaby  wybierać sobie faceta na całe życie,  tym kimś byłby właśnie on. Jednak po dłuższej chwili oboje spojrzęli na siebie i nie mogli powstrzymać się od śmiechu. Klara i facet na stałe. Dobre żarty. Akurat w tym przypadku, bardziej prawdopodobny jest koniec świata(...).

 

Komentarze (3)

  • Dobra, zobaczmy co tutaj mamy.
    Pierwszy rzut oka - mało. Zdecydowanie za mało. I tytuł taki jakiś pospolity. Brzmi jak pomidorowa. No, ale cóż, pomimo nazwy, ów zupa jest całkiem niezła, więc przechodzę do tekstu.

    Lubię imię Klara. Lubię czas teraźniejszy, ale podobno "niefajnie" jak przechodzi zaraz w przeszły. Ponoć trzeba się zawczasu zdecydować na jakiś. Więc może, ostatnio Klarę dręczyły koszmary? Dobra, proszę to zapomnieć, czepiam się szczegółów.

    Przeczytałem pierwszy akapit i jestem przytłoczony. Dużo informacji, podanych w ciekawej formie, lecz to wszystko wydaje mi się chaotyczne. Jakby pokroić wszystkie warzywa dostępne w lodówce i wrzucić je do garneczka. To może jest smaczne, ale nie wygląda dobrze, choć składniki z pierwszej ręki i nie tknięte skazą ordynarnych błędów językowych (tak jak mi się czasem zdarza).
    Wydaje mi się, że trzeba by było nieco uporządkować potrawę na talerzu. Soczyste kąski akcji w jedną stronę, a zielone przystawki opisu na drugą.

    Dobra, drugi akapit. Pierwsze zdanie i znów mam wrażenie, że to będzie jednak danie instant lub jakaś kostka smakowa, kondensująca w sobie wszystko co najlepsze w konkretnej potrawie.
    Dalej mamy powtórzenie "częste prośby ze strony Klary, która często".

    Aż chce się dodać na końcu "Spisane przedostatniego dnia istnienia świata".

    Przeczytałem. Cóż, mam niedosyt. W swoim życiu przeczytałem zbyt wiele książek pisanych przez mężczyzn, więc jestem ciekaw kobiecego pióra, ale w tym wypadku, przeżyłem mały zawód. Niestety, powyższy fragment, niczym wykwintnym mnie nie ujął, a tematyka zbliżona jest do książki M. Matuszak "Zamykamy, ale ładne mogą zostać dłużej"

    Pozostaje mi jedynie czekać na ciąg dalszy i początek. Ogólnie, na całość tekstu.

    Pozdrawiam serdecznie.

  • Rzeczywiście niedopracowane. Słabo się czyta. Chociażby:
    "Odkręciła kran, z którego zamiast wody, wyciekła pokracznie, z dziwnym szumem brunatna ciecz. Na domiar wszystkiego nie ma dziś wody."

    Zatrzymałam się natomiast przy słowie "bzduty" i zastanowiłam, czy to specjalne, zamierzone połączenie dwóch słów (bzdury i bzdety), czy tylko literówka.

    Ogólnie treść sympatyczna, ale... skrzywdzona przez niedbalstwo:)

  • Dzięki za opinie. Przepisywałam tekst z kartek na komputer, będąc w kfc ;D dookoła szum i chaos, może to ma odzwierciedlenie w tekście. Na domiar wszystkiego gdy to przed chwilą przeczytałam, zauważyłam, że narobiłam dużo błędów, mało tego, nawet pozjadałam pewne słowa i wstawiłam nowe. Jednak muszę dodawać teksty w domowym zaciszu;D

    Całe moje dzieło utrzymane jest w stylu bałaganiarskim, ma być to między innymi część duszy bohaterki;)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się